Ja jakoś 6-5 lat temu. Nabiustnie - coś z Tesco w rozmiarze 40.
Jestem i zawsze byłam kobietą typu skinny fat - chuda w żebrach, chuda w ramionach, wydaję się szczupła, talia jest en face, ale z profilu mam tu i ówdzie bułeczki. Będąc podlotkiem natomiast nosiłam przezwisko kościotrup, ew. paszczur, ponieważ ważyłam w wieku 13 lat 35 kg. Mając przy tym zawrotne 160 cm wzrostu nie miałam na klatce piersiowej, ani w okolicach, w których plecy tracą swą szlachetną nazwę, absolutnie nic. 'Coś' dziać się zaczęło w okolicach 14 r.ż., kiedy mama przyniosła do domu Mój Pierwszy Stanik. Tak, przyniosła, albowiem chyba nie uznała za ważne dopasowanie stanika do mnie, tylko mnie do stanika - chciała dobrze, ale stanik ów nie bardzo chciał pasować. Głównie dlatego, że był dwiema połówkami gąbkowej piłeczki z doszytym obwodem i miał za zadanie maskować moje sutki pod t-shirtami. Miało toto nieśmiertelny rozmiar 75B i prawdopodobnie (tak mniemam, bo nie pamiętam) jeździło po moich chudych plecach jak rączy rumak.





