Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rak Piersi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rak Piersi. Pokaż wszystkie posty

27.03.2017

Czy Noszenie Biustonosza Powoduje Raka Piersi? Obalamy Mity.

Co mogę zrobić, żeby nie zachorować na raka piersi?
Jak zapobiec rakowi piersi?
Czy jedzenie w McDonaldzie powoduje raka piersi?
Czy maseczki kosmetyczne powodują raka piersi?
Czy od ... noszenia stanika dostanę raka piersi?

czy staniki z fiszbinami powodują raka piersi?

Boże, te piersi na zdjęciu. Takie seksowne, stanik taki za mały.

Takie pytania wklepuje w google jakieś 99% z nas chociaż raz w życiu. Wkurza mnie bardzo, kiedy widzę na swoim feedzie na Facebooku kolejne doniesienia typu 'raka da się wyleczyć kurkumą!' albo 'noszenie koloru niebieskiego powoduje nowotwory prostaty'. Nic tak nie dotyka, jak pseudonaukowe wynurzenia na temat, który jest Ci bliski (nomen omen) bo zabił bliską Ci osobę. 

Ostatnio grzebiąc w google znalazłam tekst autorstwa Agnieszki Wojtali, zatytułowany "Daj szansę swoim piersiom i nie noś biustonosza". Czerwona lampka zapaliła mi się bardzo szybko, a im dalej w lekturę tego krótkiego artykuliku ciśnienie podnosiło mi się coraz bardziej. Ponieważ naprawdę na sercu leży mi profilaktyka nowotworów kobiecych, pozwolę sobie na mały mythbusting

29.09.2016

Dotykam Wygrywam! Czyli kolejny rok z Panache (Post W Biegu)

Panache Lingerie to jedna z marek, które starają się nam przypominać o zdrowiu i badaniu piersi. Dlaczego dla mnie osobiście jest to ważny i osobisty temat, wiecie z tej notki. W zeszłym roku byłam na badaniach organizowanych przez markę i polecam je każdej biuściastej - tej ulgi, kiedy dostajesz dobre wyniki ultrasonografii, nie da się porównać do niczego. Badajmy nasze piersi, bo nigdy nie wiemy, kiedy i co nas dosięgnie i jak wiele może nam to zabrać. Misek Trzeci zaprasza razem z nami - jako lekarz widział zbyt wiele wyniszczonych nowotworami kobiet, a przecież można było temu zapobiec.

https://www.facebook.com/events/1147049298697843/
Kliknij w banner, aby zapisać się na wydarzenie!


W tym roku bijemy dodatkowo rekord Guinnessa: najwięcej kobiet badających piersi naraz! Ambasadorkami Dotykam=Wygrywam, które również przyłączą się do bicia światowego rekordu są: Beata Sadowska, Daria Widawska, Elżbieta Romanowska, Aleksandra Kisio, Katarzyna Cichopek-Hakiel, Krystyna Kofta, Ilona Felicjańska, Paulina Smaszcz-Kurzajewska, Anna Popek, Karolina Szostak, Ewa Wojciechowska, Aleksandra Mikołajczyk, Magdalena Waligórska, Agnieszka Wielgosz, Anna Gzyra, Elżbieta Jędrzejewska.

Jeśli macie ochotę na zakupy, to Panache organizuje też reCYCling - akcję zbierania starych biustonoszy. Za każdy oddany stanik otrzymasz kupon o wartości 20 zł na zakup nowego stanika ze stajni Panache! Może takie śliczne różaności?


Cleo - Tilda 


Panache - Andorra


Panache - Sophie Nursing


Widzimy się już w sobotę w samo południe na Błoniach przy Stadionie Narodowym w Warszawie :)

18.07.2016

6 Miesięcy Przerwy - Czemu? #CancerGirl

Ten tekst jest w pewnym stopniu trudny dla mnie do napisania. Założyłam tego bloga z myślą o zapełnieniu niszy w biustowej blogosferze polskiej, w którym piszą głównie dziewczyny o biuście nieco bardziej pokaźnym od mojego, a ja chciałam pokazać bra-świat od strony biustu średniego. Niestety, moje dalekosiężne plany zostały częściowo pokrzyżowane, a traf chciał, że pierwsza notka, jaka się na tym blogu w ogóle pojawiła, była tegoż nieprzyjemnym zwiastunem (klik).

Bardzo bliska mi osoba (której anonimowość pragnę zachować) choruje od 5, prawie 6 lat na nowotwór. Z początku był to nowotwór sutka, którego rozwój zmusił lekarzy do mastektomii. W obecnej chwili sytuacja jest dużo cięższa, a rak rozprzestrzenił się po ciele gdzie chciał. Przez 6 miesięcy, w ciągu których blog nie funkcjonował, sprawy miały się tak źle, że blog stał się po prost u 16. kolejnością odśnieżania. Praca, studia i opieka nad chorą stanęły na 1. miejscu.

Celem tej notki nie jest w żadnym stopniu moje użalanie się nad sobą ani próba wzbudzenia współczucia. Staram się raczej skorzystać z pewnej poczytności tego bloga, aby spróbować rozpropagować wiedzę o tym, jak pustoszącym nie tylko organizmy ale i domy skurwysynem jest rak piersi.

Dwie blisko ze mną spokrewnione osoby są pacjentkami ginekologicznymi - onkologicznymi. Ja też jestem pod opieką lekarza, co prawda hepatologa - w moim ciele pojawił się nieproszony gość w nieco innym miejscu, ale gdy go znaleziono drżałam jak osika, przekonana, że teraz na mnie kolej. Nic nie jest w stanie zagłuszyć tego pisku w uszach, kiedy dowiadujesz się, że w Twoim organizmie wyrosło coś, co w nim rosnąć nie powinno. Kiedy lekarz robi mi USG piersi (na mammografię są póki co za małe i za jędrne) wstrzymuję oddech, bo boję się, że może coś znajdzie. Gdy sama badam piersi modlę się, żeby tak jak co 2 tygodnie nie znaleźć w nich nic, czego by tam nie było czternaście dni temu. Mój biust jest raczej gruczołowy i twardawy, przez co pierwsze kilka samobadań było dla mnie koszmarem - cała pierś wydawała się jednym wielkim guzem. Dopiero lekarka - zresztą wcale nie ginekolog ani onkolog - zwróciła moją uwagę, że kluczem jest tu brak zmian w czasie, a nie stan wyjściowy. "Czy zna Pani swoje piersi?" spytała mnie, kiedy oglądała całe moje ciało, próbując wyszukać jakieś ewentualne inne nieprawidłowości. Tak, teraz je znam. Wiem, co się dzieje w moim organizmie, bo czuję zmiany w ich twardości, ciężkości, objętości, i znam rytm tych zmian. Co jakiś czas zdarza mi się wyczuć jakiś drobiażdżek, który w gruncie rzeczy okazuje się być po prostu moim własnym gruczołem, albo guzkiem - fantomem, który moja przerażona fantazja mi wyczarowała z powietrza. Mam to szczęście, że mój partner jest z wykształcenia lekarzem i znakomicie koi i tłumi moje tendencje do szukania we własnym ciele oznak chorób - co nie zmienia faktu, że kiedy boli mnie coś bardziej niż powinno, to wszyscy moi bliscy stają na baczność przerażeni, że teraz moja kolej, że teraz u mnie coś znajdą. 

W lutym miałam nieprzyjemność obcować z technikiem USG, który 'zdiagnozował' u mnie 2,5cm guza jajnika. To znaczy - mi powiedział o guzie, w karcie wpisał torbiel, a 11h później lekarz ginekolog pokazał mi na monitorku, że jest to po prostu niemogący pęknąć pęcherzyk owulacyjny. Pęcherzyk,  przez który 9h leżałam na izbie przyjęć płacząc z bólu, a następne 11 ze strachu, że mam raka i będzie trzeba usunąć mi nie tylko jajnik, ale i wszystko dookoła, co dla dwudziestokilkulatki z instynktem macierzyńskim stanowi tragedię. Nie bardzo byłam w stanie wtedy logicznie funkcjonować, zwłaszcza, że na konsultację u lekarza ginekologa musiałam poczekać do rana - była 20:00 lub 19:00 - toteż cała informacja, jaka poszła w eter, była następująca : "Znaleźli guza na jajniku." Mój przerażony facet przejechał 350km z podręcznikiem do ginekologii w ręce, bo znając moją historię zdrowia i przyczynę choroby moich bliskich wiedział, że w najgorszym wypadku stanę się po prostu niepłodna i/lub bardzo, bardzo chora. Szczęśliwie wysiadał już na Dworcu Centralnym, kiedy straszny rak okazał się być fizjologicznym wytworem mojego ciała, ale co się nadenerwowaliśmy, to zdecydowanie nasze.

Normalna osoba w takim wypadku powiedziałaby prawdopodobnie "Nieee. Niemożliwe. Nie ja. To na pewno coś innego i tylko straszą", niestety dla mnie i mojej rodziny, a także moich przyszłych córek, jest to po prostu realna możliwość i wysokie prawdopodobieństwo. Badajcie się zatem, dziewczyny. Znając swój biust wynajdziecie te maleńkie zmiany, które mogą w mgnieniu oka zmienić się w potwory, z którymi walczy się latami. Już zawsze będę #CancerGirl, ale Wy możecie tego losu uniknąć.

Dobre materiały, by zacząć troszczyć się o swoje piersi nie tylko piękną bielizną:
Fundacja Rak n' Roll

Jeśli natomiast jesteście przywiązane do połączenia bieliźniano-świadomościowego, to polecam wyszukanie resztek modelu Coppafeel! od Curvy Kate. To wariacja na temat modelu Smoothie, drukowana na zewnątrz i w środku w łapki, przypominające 'nosicielce', żeby badała biust. Część biustonoszy Curvy Kate ma także metki przypominające o samobadaniu. Nauczcie swoje dziewczyny i chłopaków badania wam biustów - pomijając aspekt zdrowotny może być to punkt wyjścia do rozmowy o waszym zdrowiu, tym pieprzyku na jego plecach, którego nie chce zbadać, albo jej wiecznych bólach kręgosłupa.



zdjęcia moje, z profilu Bratabase


banner akcji #BraHijack


Rakowy Dekalog Magdy Prokopowicz:


1. Badaj się! Dzięki badaniom można wykryć raka w bardzo wczesnym stadium.

2. Rak to nie wyrok!

3. Wszystko jest indywidualne – przebieg choroby oraz skutki leczenia, więc nie myśl od razu o najgorszym i nie bierz do siebie opowieści innych chorych. Nawet po chemioterapii możesz czuć się świetnie.

4. Medycyna konwencjonalna jest podstawą w leczeniu raka!

5. Znajdź dobrego lekarza – takiego, który zapewni Ci poczucie bezpieczeństwa. Kto szuka ten znajdzie!

6. Zasięgnij opinii innych. Pytaj wszystkich o różnorodne kontakty.

Masz prawo pytać swojego onkologa o wszystko, co Cię interesuje i martwi.

Nie zadowalaj się diagnozą internisty, urologa, chirurga, nefrologa ani nikogo, kto nie jest specjalistą w leczeniu raka. Jeżeli masz raka – idź do onkologa.

Nie uciekaj od choroby, sprawdzaj i konsultuj wyniki badań, rób badania kontrolne. Pytaj, szukaj, drąż. Bądź gotów do wielkich zmian. Może od razu tego nie poczujesz, ale z czasem okaże się, że są to zmiany na lepsze.

7. Dbaj o swój wygląd, nadal jesteś człowiekiem! Ruszaj się – codziennie chociaż spacer lub basen.

8. Jesteś tym, co jesz. Zasada numer jeden: zero cukru! Zasada numer dwa: przede wszystkim owoce i warzywa.

9. Nie odtrącaj rodziny i bliskich. Szukaj wsparcia. Korzystaj z pomocy psychoonkologa lub innych form terapii. Twoja kondycja psychiczna jest bardzo ważna.

10. Pamiętaj, że jesteś najważniejszy, kochaj siebie. Brzmi banalnie, ale działa cuda.

Myśl pozytywnie i uśmiechaj się szeroko, możesz być szczęśliwy nawet z rakiem!

Żyj dniem dzisiejszym, to, co było, minęło, a co będzie? Tego nie wie nikt. Ciesz się życiem, nadal żyjesz! Dziękuj Wszechświatowi, Boskiej Mocy, Aniołowi za każdy dzień.

ŁEB DO SŁOŃCA!

4.10.2015

Dotykam - Wygrywam! czyli jak Panache propaguje cyc zdrowy.

W ramach inauguracyjnego posta na onym blogu (zainspirowanym moją nieginącą miłością do staników, mimo że i tak za pół roku będę musiała każdy sprzedać z racji fluktuacji rozmiaru) zdam wielce subiektywną relację z eventu marki Panache, który z założenia miał promować badania piersi celem zapobieżenia nowotworów tego właśnie rejonu kobiecego ciała.



Zaproszona na wydarzenie zostałam na fejsie - jak i pewnie większość uczestniczek. Niestety po dotarciu na miejsce miałam spory problem ze znalezieniem właściwego budynku. Centrum Onkologii ma co prawda jakiś swój system oznakowania, ale czy tylko ja mam wrażenie, że organizatorzy powinni zafundować przynajmniej jakieś kartki ze strzałkami albo banner albo cośkolwiek innego. Na USG fundowane przez Centrum Onkologii byłam zapisana na 12:00, na miejscu byłam o 11:40, pod gabinet dotarłam dopiero o 12:10.



Na wejściu - giftbag. Pierwsza myśl - "takie to niepłaskie, może stanik?". Druga : "cebularo durna, skąd mają wiedzieć, jaki nosisz rozmiar? Wzrokiem Cię otaksują przez t-shirt?" Tak naprawdę w torbie z logiem Panache znalazłam katalog na sezon AW 2015, pilniczek do paznokci z lusterkiem (takoż obrandowany), próbki kosmetyków Sylveco i Biolaven, zawieszkę wodoodporną pod prysznic z przypominajką o samobadaniu - i jakiś kolorowy magazyn typu lajfstajl.


Tak, to jest zdjęcie z Instagrama. Staram się być taka social media ninja, jakbym w życiu zawodowym miała tego za mało.

Przyjęta na USG zostałam w tempie, który zawstydziłby mojego prywatnego radiologa - wielkie pozdrowienia dla dra Giermka! - i na szczęście żadnych podejrzanych skorupiaków nie znaleziono. Wyposażona w wynik USG zabrałam się do oglądania reszty atrakcji.

I tu zaczynają się schody.

Atrakcje bowiem umarły śmiercią naturalną w trakcie mojego badania; tłum się rozszedł, panie konsultantki jakoś oklapły i nie wyglądały na ani zajęte ani szczęśliwe. Pani od Sylveco co prawda bardzo się ucieszyła, kiedy usiadłam koło niej z prośbą o konsultację (to ja mam cerę suchą? No way!), ale już panie brafitterki (do których zaszłam celem pomierzenia Cleosiek, które mnie notorycznie dźgają mostkiem) były mniej entuzjastyczne. Efekt mierzenia - Marcie w rozmiarze 65FF prawie mnie przecięła na pół obwodem a biust wyskoczył, za to Maddie leżała bardzo ładnie, chociaż mostek trochę krzywy. Rozważę.


Marcie, ja i Maddie. W tle mignęła Deco Rebel, która jest aktualnie moim ulubionym bezszwowcem mimo małego odstawania przy szczycie misek.

Wokół stanowiska rejestratorek stały też półmanekiny z modelami z aktualnej kolekcji Panache, Panache Black (aka ta-gorsza-wersja-Masquerade) i Cleo. Sculptresse podobno też było, ale albo przegapiłam, albo zabrali zanim zaczęłam oglądać. Całkiem jestem zadowolona, że owe sample się pojawiły - szkoda tylko, że wszystkie w jednym rozmiarze. Zdecydowanie sprawiły, że ze swojej wishlisty wykreśliłam Clarę (na moim rozmiarze schowałabym mi biust zupełnie) i całą obecną kolekcję Panache Black (wyglądają moim skromnym zdaniem tandetnie). Wybaczcie mi proszę drogie Czytelniczki jakość zdjęć - nie dysponuję tak jak zasłużona dla brablogosfery Kasica ze Stanikomanii dobrym aparatem.


Clara - zdjęcie pożyczone ze strony Bravissimo.


Clara - zdjęcie z mojego Instagrama. Nie zrobiła mi wow. Wygląda moim zdaniem jak Belle ze stajni Fantasie, na którą ktoś napryskał emalią do metalu.

Dodatkowo firma Panache zorganizowała wraz z Kasicą konkurs, w którym można wygrać ... samodzielnie zaprojektowany stanik.

Komu szczęka gruchnęła o parkiet ręka w górę! (są też inne nagrody, ale kto by się nimi przejmował.)

Zadanie konkursowe wygląda następująco: korzystając z szablonów (do ściągnięcia na stronie Panache) należy zaprojektować dowolną techniką biustonosz, podpisać się, zrobić mu zdjęcie / zeskanować i wrzucić na profil Stanikomanii z odpowiednim ohasztagowaniem (bardzo ładny czasownik): #dotykamwygrywam oraz @Stanikomania i @Panache Lingerie.

Serdecznie NIE zachęcam do udziału, bo ja też wysłałam swój projekt i bałdzo bałdzo chcę wygrać. Mój biust dostatecznie dużo przeżył, należy mu się pocieszenie w postaci pokerowego stanika.

(zupełnie bezczelnie zachęcam do lajkowania na fanpejdżu Kasicy <link>)

Mam nadzieję, że moja przyszła potencjalna współautorka podobnie jak ja nie zanudzi Was na tyle, żeby był to ostatni post w karierze tego bloga. Do zobaczenia przy następnej notce i trzymajcie się (i swojej cycki)!