Blogger news





Teksty Recenzje Rabaty dla Czytelniczek Kontakt
Wspólpraca FAQ

05.01.2018

Jak Zorganizować Swoją Bieliźniarkę? | ABC Bielizny

Jak posprzątać szufladę z bielizną?

To pytanie każda kobieta, która bieliznę w ogóle nosi, zadała sobie przynajmniej raz, ot - taka lajfa. Są dwie szkoły; jedna mówi, że kolekcja powinna być ozdobą sypialni i krzyczeć 'luksus! Hollywood! Marilyn Monroe! Glamour!', a druga, że funkcjonalność jest najważniejsza, a zostawione na wierzchu niewymowne się kurzą. Każda ma trochę racji, więc w tym artykule postaramy się zaspokoić potrzeby zwolenników obydwu podejść. Postanowienia noworoczne poszły w ruch, także może trzymanie porządku w szufladzie będzie kolejnym ;)


Biustonosze

Opcji mamy wiele, zależnie od typu biustonosza. Najwięcej wybaczą nam staniki miękkie; ja preferuję składanie ich na pół ze spiętym obwodem w środku i ustawianie ich obok siebie w pudełku z IKEI.






Możemy także każdy stanik sparować z majtkami i trzymać w pokrowcu na obuwie. Ta opcja sprawdza się, kiedy macie szafę z drągiem i niedużą kolekcję miękusów.


Biustonosze usztywniane trzymam w szufladzie, ułożone jeden za drugim według koloru, motywu, albo kroju (ta ostatnia opcja miałaby najwięcej sensu, ale mam ich już za dużo, żeby móc tak je poukładać. W nowym mieszkaniu będę je mogła szczęśliwie trzymać poukładane jak chcę, bo będę na to miała całą szafę), albo jak preferujecie. 




NIE wywijajcie jednej z miseczek na lewą stronę i nie wsadzajcie jej w drugą; łatwo w ten sposób sobie uszkodzić stanik na stałe. NIE skręcajcie także mostka! NIE wieszajcie staników na haczykach za jedno ramiączko; z czasem ten elastyczny pasek się rozciągnie i będziecie musiały regulować krzywo ramiączka, a miseczka może się trwale odkształcić. To wszystko może spowodować, że Wasz ukochany stanik dokona żywota zdecydowanie szybciej.

Jeśli nie macie możliwości trzymać swoich sztywniaków w szufladzie (podejrzewam, że od pewnej szerokości fiszbin może to być problem), możecie wieszać je w szafie na wieszakach - ale wbrew popularnej poradzie nie jak sukienki na ramiączkach, tylko do góry nogami, spięte na obwodzie klamerkami wieszaka na spodnie. Jest to oczywiście możliwe tylko, jeśli obwód pod miseczkami choć odrobinę wystaje spoza kanalika na fiszbiny, bo można stanik uszkodzić. Najlepiej zniosą takie traktowanie longlajny / półgorsety.



Na rynku jest mnóstwo propozycji tak zwanych organizerów na biustonosze; są to prostokątne pudełka z fizelinowymi przegródkami, i docelowo w każdej ma się mieścić jeden stanik. Jest to zapewne godna polecenia opcja dla tych z Was, które mają 5-6 biustonoszy i wystarcza im to całkowicie, ale ja w takim cosiu mogę sobie co najwyżej posegregować buty, bo mam ich właśnie 5 par ;)
Wreszcie zainwestować możecie w przezroczyste pudełka na buty i trzymać w nich komplety lub całe kolekcje kolorystyczne swojej bielizny. Takie rozwiązanie uchroni staniki przed kurzem, a jednocześnie oszczędzi Wam otwierania kilku szuflad naraz i szukania tej jednej, potrzebnej rzeczy.


Majtki

Składanie majtek to teoretycznie upierdliwa, ale tak naprawdę przyjemna i medytacyjna robota. Jest to dosyć proste: kładziemy majtki tyłem do góry, krok składamy tak, aby dotykał krawędzią brzegu gumki w pasie. Boczki składamy do wewnątrz, a całość w pół - i wsadzamy do szuflady lub pudełka w schludnym rządku.







W mojej bieliźniarce majtki leżą koło swoich miękkich staników do kompletu, te dopasowane do usztywnianych leżą w osobnym pudełku (tymczasowo jest to skrzyneczka po butach, która akurat mieści się w szufladzie koło trzech pudełek z IKEI). Majtki nie do pary z niczym trzymam zwinięte w ruloniki z boku pudełek. Duże, niezwijalne majtki (np. moje wyszuplające, gorsetowe majty Triumpha) składam na pół i kładę płasko w szufladzie lub wieszam na wieszaku.


Jeśli nie trzymacie bielizny w szufladzie albo wolicie styl rustykalny zainwestujcie w wiklinowe kosze - koniecznie czymś wyścielone; gałązki wikliny mogą zaczepić o koronkę i ją zaciągnąć lub zniszczyć. Taki koszyczek można postawić na bieliźniarce czy komódce, a jeśli macie w łazience osłonięte od pary wytwarzającej się podczas prysznica czy kąpieli miejsce, to tam też jak najbardziej można taki koszyczek umieścić. Ważne jest, żeby ani wiklina, ani znajdująca się w koszyku bielizna nie pochłaniała pary; koszyczek może się z czasem zdeformować i podbarwić majtki, a niewymowne będą pachnieć stęchlizną.


Artykuły pończosznicze

Zarówno rajstopy jak i pończochy trzeba traktować z pewnym szacunkiem, bo mogą się zemścić oczkami.

Rajstopy składamy na pół, zwijamy w rulonik od strony stóp, i układamy w pionie w pudełku. W pewnym momencie ścisk trzyma je same w pionie i nie ma już się czym przejmować. Jeśli macie dużo rajstop w jednym kolorze, to warto użyć post-itów z oznaczeniem, czym się różnią (ze szwem, w rzucik, w kropki itd). Zdecydowana większość mojej kolekcji to czarne rajstopy, ale generalnie wystarczy mi rzut oka na gumę w pasie (dlatego zwijamy od strony stóp), żeby się zorientować, która to para. Tej metody nauczyłam się z książeczki o metodzie Kon Mari (aczkolwiek autorka sugerowała w ten sposób składać majtki), i o ile kiedyś wydawało mi się to przesadą i certoleniem się, to teraz robię to już automatycznie po każdym zdjęciu prania z suszarki.





Grubsze, szydełkowe albo bawełniane rajstopy polecam złożyć jak legginsy - chyba, że macie miejsce, by je ułożyć jak rajstopy cienkie.

Pończochy trzymam parami w woreczkach z organzy, dzięki czemu chronione są od zaciągnięć, ale widzę, gdzie które są. Tak trzymać można również rajstopy, ale to wymaga większych woreczków.


Dodatki

Przedłużki, dodatkowe ramiączka, pasties, paseczki do dekoltów i inne tego typu dodatki drobnego formatu warto trzymać w pudełeczku lub woreczku z organzy w szufladzie obok majtek.


Naklejki na sutki trzymam luzem w przegródkach razem z majtkami i paskami do pończoch.

Gorsety

Nie noszę gorsetów i nie lubię ich (mam uraz do obciskających ciało rzeczy po noszeniu przez dwa lata gorsetu ortopedycznego; doceniam gorsety jako dzieła sztuki, ale nie spodziewajcie się recenzji takowych na tym blogu w moim wykonaniu), więc w tym podrozdziale musiałam się posiłkować internetami i stronami fachowymi.

Jeśli jest to gorset bez poziomych lub łukowatych fiszbin na biodrach, to możesz go zrolować i owinąć futerałem na pędzle lub poszewką na poduszkę, tak jak porządniejsze pasy do pończoch. Jeśli masz ich więcej, zroluj je i trzymaj jak ręczniki w specjalnym pudle lub wiaderku, które postawisz na przykład w szafie na podłodze. Opinie na temat rolowania są podzielone, ale większość gorseciar wydaje się polecać tą metodę.

Jeśli brakuje Wam na to miejsca rozważnie trzymanie ich w szafie, powieszonych na wieszakach flokowanych. Gorsety można również wieszać na klasycznych wieszakach na spodnie; Lucy z Lucy's Corsetry pokaże Wam, jak to zrobić.


Gorsety, których nie da się zrolować, warto trzymać rozłożone płasko w szufladzie. Niektóre gorseciary wieszają swoje skarby na ścianach w ramkach ;)


Body, koszulki, wysokie majtkopasy i inne rzeczy


Koszulki z usztywnianymi miseczkami rolujemy aż do fiszbin, wtykamy zrolowaną część w miseczki i układamy w szufladzie tak, jak staniki usztywniane.

Body i koszulki z miseczkami miękkimi możemy złożyć w mniej lub bardziej schludną kostkę i poukładać jedna na drugiej. Ważne; tej metody nie stosujemy przy jedwabiach, bo bardzo łatwo nabawić się trudno usuwalnych zagnieceń, których bez steamera możemy się nigdy nie pozbyć.

Body z usztywnianymi miseczkami i dość sztywnym lub fiszbinowanym korpusem wieszamy na flokowanych wieszakach w szafie. Zamiast flokowanych wieszaków można użyć gąbkowanych i powleczonych satyną; sprawdzają się równie dobrze.



Posprzątałam, co jeszcze?


Polecam zaopatrzyć się w jakiś zapachowy gadżet; ja do szuflady z bielizną wkładam zapachowe mydła glicerynowe, które (jeśli są dobrej jakości) będą rozsiewały swój zapach przez dobre kilka lat; otrzymane od koleżanki mydło różane drugi rok zapewnia moim niewymownym delikatny zapach. Jeśli wolisz bardziej dyskretne rozwiązania, to bawełniany woreczek wypełniony solą do kąpieli spełni zadanie równie dobrze; przetestowałam i tą metodę, aczkolwiek trzeba się liczyć z potrzebą wymiany zawartości woreczków co 4-5 miesięcy, bo zapach ulatuje.


A co robić, gdy dalej nie mamy miejsca?


Będę brutalna - pozbyć się czegoś.

Jestem kolekcjonerką, więc rzadko pozbywam się swoich drobiazgów, chyba, że są zniszczone w stopniu wykluczającym naprawę, naprawdę nie w moim rozmiarze, albo z jakiegoś powodu odczuwam dyskomfort nosząc je. Bielizna ma być małą radością, a nie upiornym widmem. Męczenie się ze stanikiem, który próbuje Cię zabić fiszbiną albo z majtkami, które Ci fundują brazylijską depilację wrzynaniem się, jest głupie, oto rzekłam. Mam w szufladzie rzeczy, które kupiłam jedynie jako przedmioty kolekcjonerskie i nie traktuję ich jako faktycznej bielizny, ale jak eksponaty - one leżą sobie spokojnie i nic im nie grozi, ale rzeczy nienoszone z powodu niewygody mają się na baczności, bo wiedzą, że ich dni są policzone.

Polecam wyrzucić wszystko z szuflady i podzielić na trzy kupki: kocham, lubię, uch czy muszę to nosić. Wszystko z kupki numer trzy pakujemy do wora i oddajemy na PCK, przerabiamy na szmatki lub kreatywnie wykorzystujemy ponownie, albo (jeśli są to rzeczy w bdb. stanie i mogą być noszone albo są w ogóle nieużywane - rzeczy z kontenerów PCK są głównie oddawane na czyściwo, a nie od razu do noszenia dla osób potrzebujących) przekazujemy organizacjom kobiecym; bielizna damska typu podstawowego (majtki, biustonosze) to bolączka zwłaszcza bezdomnych kobiet. Warto pomyśleć przy okazji o kupieniu kilku paczek tanich podpasek, bo artykuły higieny kobiecej niestety są w Polsce obłożone podatkiem od towarów luksusowych (!) i organizacje pomocowe nie mają łatwo z kupowaniem ich dla potrzebujących.

Jeśli jednak chciałabyś odzyskać trochę kasy zainwestowanej w te przedmioty, rozważ wystawienie ich na Allegro, eBaya (zwłaszcza, jeśli to polska bielizna! Zaskakująco szybko schodzi), Bratabase,  BRA Swapie, lub Balkonetce. Z tą ostatnią opcją nie mam żadnego doświadczenia, ale Bratabase i BRA Swap zdecydowanie polecam, zwłaszcza, jeśli dopuszczasz opcję wymiany - na Bratabase koszty wysyłki wymienianych przedmiotów są pokrywane przez administrację strony.


Czy każdą uszkodzoną rzecz muszę wyrzucić?


Nie, nie każdą - pewne artykuły bieliźniane można jak najbardziej naprawić i dalej się nimi cieszyć.

Jeśli z biustonosza wyszła fiszbina, spróbuj zorientować się, czemu tak się stało, i albo wymienić fiszbiny na krótsze (tak, fiszbiny można jak najbardziej wymieniać), albo wyjąć obydwie, spiłować końce, i wszyć z powrotem w stanik. Nawet jeśli masz dwie lewe ręce taka operacja zajmuje ok. kwadransa :)

Biustonosz z rozciągniętym obwodem, który bardzo kochasz, można oddać do profesjonalnego zwężenia lub wymiany obwodu; nie sugerowałabym zabierać się za to samej, jeśli nie masz odpowiedniego doświadczenia, bo łatwo o pomyłkę. Polecam serwis pani Justyny z Jastin Bielizna, która opiekuje się moimi stanikami. Jeśli chcesz skorzystać z jej usług pamiętaj o podaniu długości, do której docelowo obwód ma się rozciągać, a nie o ile ma zostać skrócony!

Ramiączka, jeśli sparciały, również można wymienić - możesz zająć się tym sama w domu lub powierzyć sprawę gorseciarce.

Na oczko w pończoszce lub w rajstopach można kapnąć kroplę przezroczystego top-coatu, a jeśli masz dostęp do takiej usługi - oddać do repasacji.

Pękniętą fiszbinę w gorsecie również można wymienić - poszukaj w swoim mieście doświadczonej krawcowej teatralnej lub gorseciarki.

Pęknięte szwy wymagają tylko kilku chwil z igłą i nitką - dobre zajęcie, kiedy czekasz, aż czajnik zagotuje Ci wodę na herbatę ;)

Jeśli macie jakieś swoje triki i sposoby na ogarnięcie swojej szuflady / bieliźniarki - piszcie w komentarzach; chętnie dodamy je do artykułu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz