23.02.2018

Ava - Crystal Longline 70J i 80G - Madź i MaMaMa(dź) PL/ENG

Dzisiaj tekst dość wyjątkowy, bo longline'a testowałam razem z mamą. Jak wiecie, kiedyś już Crystal w swojej podstawowej wersji był na MiskachDwóch (klik-klik) i byłam nim zachwycona. Nie ma więc zdziwienia, że kiedy zobaczyłam go w wersji longline - musiałam go mieć! Jeśli jesteście fankami bielizny, która trochę bawi się w złudzenia optyczne, a trochę kusi, tym bardziej się przyjrzyjcie: Ava może spokojnie zadać bobu Scantilly i pokazać, kto tu ma pazurki.

Today we got a special treat for you, since I tried the longline with my Mom. As you may know I tried Crystal already as a standard bra (click) and I was enamoured with it. No wonder then that I knew I just needed to have the longline version when I saw it! If you are a fan of trompe-l'œil lingerie  with a hint of classic lasciviousness, you definitely need to read on: Ava can take Scantilly out in the sultry section of the market like it's nobody's business.


16.02.2018

Gorteks - Dita 65G: Buduar Po Polsku PL/ENG

Z Ditą było nam jakoś nie po drodze - model tak Wam się spodobał, że firma nie mogła mi go przez jakiś czas dosłać z powodu permanentnego wyprzedania lub/i doszywania do sklepów. Mile to świadczy zarówno o modelu (dawno nie było chyba w Polsce aż takiego bestsellera!) jak i o firmie (cieszy mnie, że jednak na pierwszym miejscu stawia konsumentki, a nie blogerki - w końcu my w tym bieliźnianym kręgu życia nie jesteśmy priorytetem, i słusznie). Dita dotarła jednak w końcu do mnie i możemy ją sobie wspólnie pooglądać; być może razem, bo pewnie część z Was swoje Dity już ma.

It almost looked like Dita and me were not meant to be - the model is so popular that it sold out pretty much immediately and the company had to get a new batch before it could be shipped my way. It speaks volumes about both the bra (I don't think I can recall any model that was so succesful in Poland) and the company (I am happy that the company prioritizes consumers and not the bloggers - in this lingerie circle of life we are not the most important tier, not even close). Dita finally arrived and I can happily say we are in for a treat here; we, because a lot of you already have your own Ditas.


09.02.2018

Nadchodzą Walentynki: Zakupy Bieliźniane za 15 Tysięcy Złotych

Z okazji nadchodzących Walentynek (święta koloru czerwonego i corocznej okazji do obdarowania kogoś czymś ładnym - sugerujemy samą siebie) mamy dziś coś o luksusie. Chyba każda kobieta zobaczyła kiedyś w internecie lub piśmie modowym jakiś naprawdę cudowny przedmiot pożądania, a potem jego cenę - która zwalała z nóg i powodowała opad szczęki. Dla blogerki bieliźnianej czy po prostu koneserki pięknego dessous takim przedmiotem pożądania bywają rzeczy dla zwykłego śmiertelnika w najlepszym razie rozśmieszająco zbędne; kto normalny snuje się po domu w peniuarze obszytym norkami? Toż to zbędny luksus!


Zdjęcie: Nubian Skin

Czasami czytając blogi czy przeglądając gazety widzę słowo 'luksus' użyte w kontekście cokolwiek dla mnie niezrozumiałym; przywołam tu wytarty frazes 'podaruj sobie odrobinę luksusu', pojawiający się często w kontekście kupowania czegoś, czego się używa w ramach nagrodzenia siebie. To słowo ma oczywiście swoją definicję, ale zazwyczaj kiedy ktoś pisze 'luksusowy' ma na myśli niezmiernie drogi, wykonany z bardzo drogich materiałów przedmiot. Dla mnie istotą luksusu - i powtarzam tu za Ditą Von Teese, bo jej pogląd na sprawę otworzył mi oczy na wiele sposobów dbania o siebie - jest to, co mamy przed sobą, a nie z czego jest to zrobione ani ile kosztuje. Te cechy są oczywiście ze sobą często skorelowane, bo naturalne perły połączone ze złotą nicią dobrej próby nie mogą kosztować groszy; większym jednak luksusem jest nosić codziennie mniej drogi, ale piękny biustonosz i takież majtki, niż mieć jeden komplet kosztujący tyle, co samochód, ale noszony raz na rok, a i to od święta. Luksusem jest otaczanie się pięknymi, wartymi Ciebie przedmiotami i użytkowanie ich zgodnie z przeznaczeniem, zamiast chowania ich, bo się jeszcze zużyją. Odnosząc to do bielizny - luksusem będzie więc posiadanie dobrze zaopatrzonej bieliźniarki, w której nic nie powoduje, że chcesz się zapaść pod ziemię, a artykuły są i tańsze i droższe, zależnie od tego, od jakiej marki pochodzi ten piękny biustonosz czy para pończoch, które Cię zauroczyły. Zawartość mojej komody na bieliznę oszacowałabym na jakieś 10 tysięcy złotych (biorąc pod uwagę ceny detaliczne wszystkiego, co w niej mam), i jest mi ona (zawartość, nie komoda) zdecydowanie droższa niż cudza (aczkolwiek moja komoda też mi jest zdecydowanie droższa niż cudza, bo cudem ją znalazłam) kolekcja; sama sobie jestem stylistą, kupcem, poszukiwaczem modeli vintage i kuratorem zbiorów. 

02.02.2018

Panache, Bluebella i Bijoux Indiscrets AW 18' [Giveaway]

Kojarzycie teksty, w których narzekamy, że zieleni nadal nam mało?

Otóż Panache w końcu chyba miało dość naszego narzekania i postanowiło zaspokoić potrzeby chlorofilofilnych biuściastych; na jesieni zobaczymy nie jeden, nie dwa, ale dziewięć propozycji w zieleniach, od barwy wojskowego munduru przez psychodeliczny turkus aż do neonowej limonki.

Zieleń nie będzie jednak jedyną frakcją w tej kolekcji - róż i fiolet depczą jej po piętach wraz z klasyczną czernią, która zdecydowanie zdeklasowała wszystkie inne kolory, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie ... marki.

Ten przegląd zapowiedzi ma bowiem specjalny charakter nie tylko ze względu na wszeobecne zielenie, ale i ze względu na szerszy zakres markowy - poza Panache, Cleo, Sculptresse i Swim zobaczymy także Bluebellę z jej kolekcją More, oraz nowy brand w portfolio So Chic, czyli Bijoux Indiscrets. Cóż to za dziwo? Odpowiedź poniżej ;)


01.02.2018

Drogi HRze, Odpieprzże Się Od Moich Sutków!

Co jakiś czas widzę przewijące mi się przez social media artykuły o dress code w pracy. O ile z większością ich treści jestem w stanie się zgodzić, to co i rusz spotykam w nich punkt typu 'brak stanika to faux pas, bo to szczucie cycem', względnie 'dress code wymaga noszenia biustonosza'.

Ekhm.

Mam pytanie: wyobraźcie sobie sytuację, w której nagle zamiast szpilek w biurze chodzicie w obcasach kaczuszkach albo w balerinach. HR zaczyna wzywać Was na rozmowy, bo mimo braku takiego zapisu w polityce firmy wyrażacie brak profesjonalizmu mniej zmęczonymi stopami, a koledzy zaczynają wlepiać oczy w Wasze stopy i wygłaszać komentarze sugerujące, że nieobcy jest im fetysz stóp. HR na Wasze szczere zdziwienie oznajmia, że ogólnie przyjętym jest, że klienci są rozpraszani przez niskie obcasy. Wariactwo, prawda?