Blogger news





Teksty Recenzje Rabaty Kontakt Wspólpraca FAQ

20.11.2015

Cleo - Juna Animal 65FF (i trochę o kształcie piersi)


Cleo - Juna Animal 65FF



Wymiary stanika:

Rozciągnięty obwód 79.0
Obwód w spoczynku 63.7
Szerokość miski 14.0
Głębokość miski 23.9
Długość fiszbiny 26.6
Szerokość mostka 2.0
Wysokość mostka 7.7
Szerokość pasa przy misce 8.6
Szerokość ramiączek 1.4
Haftek w rzędzie 2

Ocena:

Estetyka

Wygoda

Cena

Wytrzymałość

Kształt

Ten blog miał być częściowo wolny pd marek mainstreamu, czyli Panache i Eveden, ale ta recenzja pojawić się musiała. Powód?

Za mało się mówi o kształcie biustu i jego wpływie na to, czy dany model pasuje czy nie.

Cleo produkuje staniki, które jeszcze rok temu gryzły się z moim biustem. Miękkie marszczyły się, sztywne dziobowały, pasy albo podjeżdżały albo cięły wpół, a fiszbiny wpijały się w mostek.

Po zmianie rozmiaru z 70F na 65FF problemy ustąpiły - a trwały one poprzez wszystkie noszone przeze mnie rozmiary; 80D, 75DD, 75E i wspomniane 70F. Powód był bardzo prosty - tkanka biustu migrując dała mi nieco więcej pełności u szczytu piersi, niwelując efekt uszu spaniela. Juna, która w rozmiarze 75DD powodowała u mnie płacz i zgrzytanie zębów ( oraz refleksje typu 'widać ma boleć' ) w rozmiarze 65FF leży pięknie. Ten sam model, inny efekt.


Ale ale - ja do każdego stanika mam zarzuty. Kto wymyślił, żeby w rozmiarze 65FF fundować stanikowi ramiączka takiej szerokości? Bardzo duży błąd. Gdy je podciągnę - tną mi ramiona. Gdy opuszczę - jest mi niewygodnie. Minus, ramiączka powinny mieć przynajmniej 2cm szerokości zamiast smętnego centymetra z groszami.


Na mniejszej piersi koronka nieco się załamuje, ale kompletnie mi to nie przeszkadza.


Rzecz druga - haftki. Czemu ta Cleosia ma jeno 2 haftki na rządek? Większość producentów bardzo słusznie funduje miskom powyżej F trzy rzędy haftek, co drastycznie wydłuża żywotność obwodu, ba - może nawet sprawić, że stanik można nosić w rozmiarze siostrzanym! Miałam takie doświadczenie z Freyową Ivy Midnight Longline; w innych modelach Freyi noszę 65FF/G, a w Ivy spokojnie nosiłam 70F, ponieważ szeroki pas z dużą ilością (5) haftek trzymał wszystko na miejscu i nie podjeżdżał. Minus więc za haftki. Fiszbiny szczęśliwie nie wbijają się ani na mostku, ani pod pachą, co robiły mi Melissa i Lucy.

Nie mogę nic zarzucić kształtowi; Juna daje efekt uroczych kulek, pięknie rysujących się pod ubraniem.

Plus także za kolor - neonowy turkus to barwa rzadka w bieliźnie, a jedna z moich ulubionych. Dodatkowo print, będący skrzyżowaniem panterki z serduszkami, uwiódł mnie dokumentnie. Cleosia godnie zajmuje miejsce w mojej szufladzie obok wysłużonego Wilda z kolekcji limitowanej Kurewskich Kaś - czyli Curvy Kate (tak, wiem, że curvy oznacza krągły, ale ja po prostu lubię określenie 'kurewsko piękna').


Wild (wersja oryginalna), czyli moje marzenie przez 3 lata amatorskiego brafittingu. Żegnaj Wildzie, kochałam Cię.

Jeśli chodzi o kształt piersi, to rozróżnia się ich wiele, ja jednak skłaniam się do 3 wymiarów, dla mnie najistotniejszych przy rozważaniu kupna nowego biustonosza: pełności, osadzenia i miękkości. 

Pełność : pełny w górze (FOT, full on top) /  pełny w dole (FOB , full on bottom)

Osadzenie : piersi blisko osadzone, piersi szeroko osadzone

Miękkość : beanbag / pomarańcza

Ja na przykład mam biust raczej pełny w dole, blisko osadzony i typu 'beanbag'. Oznacza to dla mnie tyle, że najlepiej czuję się w biustonoszach z niskim i wąskim mostkiem, o miskach skrojonych w skos. W biustonoszach z wysokim / szerokim mostkiem piersi pocą mi się i ocierają o kanaliki fiszbin, w miskach poziomych i wysokich naraz najczęściej biust niknie w miskach, ponieważ z racji swojej miękkości i braku jędrności 'osiada' w dole misek. Kiedy miałam swoją pierwszą Junę, miałam biust pełny wyłącznie w dole, szeroko osadzony i pomarańczowy. Wielka różnica, więc i ten model Cleo miał prawo nie leżeć.

Biusty 'pomarańczowe' - czyli okrągłe, twarde, często mają problem z formowanymi (na kopie) biustonoszami, takimi jak np. freyowskie Deco. Łatwo sobie to wyjaśnić, jeśli wyobrazimy sobie pomarańczę wsadzoną w szklankę; objętościowo mogłaby ona wypełnić szklankę, ale z racji swojego kształtu i stanu skupienia nie 'spłynie' w dolne partie szklanki. Jeśli natomiast wrzucimy do szklanki woreczek z grochem (beanbag) to przyjmie on kształt dna naczynia. Uwaga - biust miękki może doświadczać odstawania miski na górze, przy pachach, jeśli jest to miska sztywna!

Biusty miękkie, beanbagowe, dobrze się czują w większości modeli - o ile modele te nie są rozciągliwe w misce. Wtedy bowiem można doświadczyć efektu uszu spaniela, bądź wżynania się ramiączek, bo miseczki nie utrzymają lejących się piersi i ramiączka się naciągną.

Biusty pełne u dołu często doświadczają marszczenia się misek w stanikach miękkich u góry, ponieważ brakuje tkanki, która mogłaby wypełnić górną partię miseczki. Biusty pełne u góry natomiast są szczęśliwie pozbawione tej przypadłości.

Różnica między piersiami pełnymi w górze i pełnymi w dole. Rysunek za: Bratabase

Jaki jest Twój biust? Pochwalcie się w komentarzu: pokażmy, że piersi są bardzo, bardzo różne i nie tylko rozmiar określa ich właściwości.

PS: Pamiętajcie - to tylko moje opinie wynikające z mojego stanikowego doświadczenia. Możecie mieć inne, możecie nawet wiedzieć lepiej ode mnie - takie komentarze też są bardzo mile widziane.

13.11.2015

Gorset : Historia Dusiciela


Gorset.  Część garderoby służąca do wyszczuplania damskich, i, o czym często zapominamy, męskich sylwetek. Znali ją już Minojczycy, żyjący przed naszą erą na terenach dzisiejszej Grecji, jednak swój rozkwit i renesans przeżyła w czasach wiktoriańskich.



Anna Boleyn - a właściwie Natalie Dormer w stroju z epoki. Niestety kostiumolog się nie popisał; ten model gorsetu a) nie zostałby pokazany publicznie, b) pochodzi z czasów elżbietańskich co najmniej.

Przez wiele lat gorsety były w kształcie tuby i miały za zadanie raczej spłaszczyć biust i podnieść ramiona niż wyszczuplić; taki rodzaj nosiła Anna Boleyn, druga żona Henryka VIII, króla Anglii. Europejską propagandystką gorsetów była także Katarzyna Medycejska, żona Henryka II, króla Francji; w roku 1550 r. zakazała na dworze noszenia sukien bez gorsetów. Z czasem coraz bardziej uwagę zwracano na obwód talii panien, i gorsety zaczęły się zwężać w pasie, tworząc kształt litery ‘V’ około XVIII w. Już wtedy uważano,że gorset może nie być najlepszym rozwiązaniem na modyfikację ciała, chociaż protesty te zelżały z przyjściem mody na styl ‘empire’ – czyli talię sztucznie podniesioną pod sam biust. Wtedy gorsety mocno skrócono, do tego stopnia że zaczęły przypominać współczesne biustonosze typu longline. Z nadejściem jednak XIXw. pożądana sylwetka nabrała kształtu litery ‘S’, a gorsety wydłużyły się do pół uda; talia została drastycznie zmniejszona,biust podniesiony, biodra ściśnięte.

Tak w XIX w. wyglądał Brastop.

Lekarze epoki, zależnie od poglądów, ostrzegali o możliwości poronienia lub trudności z donoszeniem ciąży przez dziewczęta i kobiety noszące całe życie gorset, lub chwalili matki zmuszające córki do ściskania się za uczenie ich dyscypliny i dbania o siebie. Gazety takie jak Saint Paul Daily Globe, Chicago Tribune lub The Toronto Daily Mail prowadziły całe panele dyskusyjne, a później nawet całe kolumny dla zwolenniczek i przeciwniczek gorsetów , oraz zakładania ich dzieciom; modne szkoły żeńskie zmuszały wychowanki do wiązania się w gorsety od ukończenia 10 roku życia. Zupełnym standardem było zmniejszanie talii 25 calowej do 19 calowej, czyli 62,5 cm do 47,5 cm, a posuwano się nawet do ściskania dziewcząt, póki nie osiągnęły 14 cali. Ideałem urody była talia, którą małżonek bądź narzeczony mógł objąć dłońmi, i do tego dążono; modne damy nosiły gorsety bez względu na duszności, zgagę, uszkodzenia żeber i kurczenie się żołądka. W bogatszych domach powstawały tak zwane ‘pokoje do mdlenia’ w których panie mogły w prywatności spocząć jeśli poczuły się źle w ciasno zasznurowanym gorsecie. 



Dopiero podczas I Wojny Światowej zupełnie zarzucono noszenie gorsetów na rzecz nowocześniejszych biustonoszy i koszulek damskich; lekki powrót gorsetów zanotowano w latach 50’, kiedy Christian Dior lansował swój ‘New Look’, wymagający talii osy; stąd wzięła się nazwa ‘nowego’ gorsetu : waspie (ang. mała osa).  Był to jednak chwilowy trend, podobnie jak wyrastające niczym grzyby po deszczu na jesieni 2001 r. kolekcje znanych projektantów, inspirowane filmem Moulin Rouge. Gorset stał się w latach 80' symbolem kultury BDSM, i członków tejże kultury starają się zadowalać ówcześni gorseciarze, a w latach 90' wrócił co łask jako zwykły element bielizny, znany czasem jako 'basque'. Nowocześnie produkowane gorsety (pomijając produkty firm zajmujących się bielizną w ogóle) są często - gęsto nastawione na fanów stylu rockabilly, uwielbiających ornamenty w stylu tattoo, inspirowane pin-up girls. W chwili obecnej gorsety z profilowanymi miskami ma w ofercie bardzo wiele firm, takiej jak Masquerade, Ewa Bień, Gossard.


Agnieszka Orzechowska mordująca klasyczny wdzięk gorsetu (basque) Hestia marki Masquerade. Kto widzi załamującą się miskę stanika? Zdjęcie za: Balkonetka


A tu Kasia Cichopek - Hakiel w Antoinette i Hestii, obydwie z Masquerade. Rozmiar ponoć 65FF - czyli taki jak mój. Bardzo zazdroszczę Kasi biustu, który jest kompatybilny z Antosią. Zdjęcie za: Balkonetka


Wiktoria Grycan w steampunkowym underbuście z Restyle. I prawdopodobnie za małym staniku, biorąc pod uwagę stopień wybułkowania.

Prawdziwy, zmieniający sylwetkę gorset to ozdobny, kojarzony z koronkami i dżetami, ale solidnie skonstruowany artykuł odzieżowy. Wierzchnie warstwy są zazwyczaj wykonane z dwóch rodzajów materiałów; wzorzystych satyn, aksamitów, skór lub brokatu – jeśli gorset jest przeznaczony do noszenia na wierzchu, do występów burleski, lub jedwabiu i bawełny coutille – jeśli jest bielizną osobistą. Usztywniany jest metalowymi fiszbinami, skręcanymi spiralnie. Generalna zasada jest taka, że im więcej mamy fiszbin, tym trwalszy i lepiej modyfikujący jest gorset; zazwyczaj używa się 10-12 fiszbin na gorset, jednak zdarzają się gorsety po 14-16 fiszbin, służące do tzw. Tight-lacingu. Jest to praktyka pochodząca z czasów wiktoriańskich właśnie, polegająca na stopniowym zwężaniu talii przez noszenie gorsetów o minimum 4 cale mniejszych w obwodzie talii niż talia noszącej. Co kilka miesięcy zaczyna się nosić gorset mniejszy o kolejny cal lub dwa, aż do uzyskania pożądanego efektu; jest to proces wymagający wyrzeczeń i silnej woli, gdyż nawet najsilniej fiszbinowane gorsety nie zmniejszą talii, jeśli nie będą noszone 23h dziennie, z przerwą na kąpiel.


Gorset do tight-lacingu firmowany przez Kalani Kokonuts: do kupienia tutaj.


Jeśli już jesteśmy przy noszeniu -  jak prawidłowo zapinać i wiązać gorset? Zapina się go zazwyczaj z przodu na tzw. busk, czyli rodzaj haftek składający się z metalowych pętelek i bolców. Jednak wiązanie sprawia dużo więcej problemów; kobiety mają tendencję do wplatania wstążek w gorset tak, aby móc wiązać go  na samym dole, powodując tylko ściskanie bioder, a nie talii. Prawidłowo wstążki czy sznur powinien być wiązany na środku, w talii, dzięki czemu biodra i biust nie są ściskane, a talia formowana. Prawidłowo zasznurowany gorset powinien mieć ok. cala lub dwóch wolnej przestrzeni z tyłu, w miejscu, gdzie zwykle znajduje się tak zwany modesty panel – czyli fragment materiału chroniący skórę przed otarciami od sznura. Jeśli jesteśmy w stanie zacisnąć gorset do końca, to znaczy, że przestał spełniać swoją funkcję i nie zwęża już nas; należy się zaopatrzyć w mniejszy.


Nowoczesne gorsety:  Gorset Cabaret marki Papercats, "WH BROCADE OVERBUST" firmy Restyle,

Najlepsze do tight-lacingu są tak zwane underbusty – czyli gorsety noszone pod biustem,kończące się tuż pod nim. Koncentrują one całą swoją siłę formującą na okolice talii, modelując ją, natomiast overbusty (gorsety zakrywające biust) służą głównie do lekkiego modelowania talii i powiększania optycznego biustu, podobnie jak biustonosz typu push-up. Różnica polega jedynie na mechnizmie; biustonosz pomaga dzięki systemowi gąbek i rozciągliwej dzianinie, a gorset podnosi biust dzięki fiszbinom i grubo tkanej podszewce; biust opera się po prostu na górnej krawędzi gorsetu. Oczywiście istnieją także overbusty służące do tight-lacingu, jednak noszą je najczęściej kobiety o dużym biuście, gdyż overbusty zazwyczaj mają tendencję do rozszerzania się na górze , co może spowodować że będą wymagały zaszewek z powodu luzu. Poprawki takie mogą nanieść specjaliści z pracowni gorseciarskich w większych miastach.

Większość wynalazków służących do zmiany kobiecej sylwetki i wyglądu odeszły w zapomnienie, jednak gorset nadal trwa w panteonie mody; jego pięć minut minęło, nadal jest pomimo tego chętnie kupowanym i noszonym przez dziewczyny i kobiety elementem bielizny czy ubioru dziennego. 

06.11.2015

Pepco - Stanik Sportowy S/M


Stanik - przód

Ocena:

Estetyka

Wygoda

Cena

Wytrzymałość


Kształt


Pepco generalnie nie jest marką pro-biuściastą. Staniki z fiszbinami mają miski A-D, a obwody 70-85. Słabiutko. Miałam dwa staniki 'sportowe', pożal się Boże, właśnie z Pepco - uszyte z czegoś w rodzaju gumy od majtek z mikrofibry. Dobre były do spania i niczego innego w gruncie rzeczy, po kilku praniach wyglądały też jak szmata. Chociaż z tą 'dobrocią' do spania też trochę przesadzam; organiczały po prostu spływanie mi prawego cycka na lewy i lewego pod pachę, kiedy kładłam na się boku.


Stanik - tył

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie natomiast nowy model Pepcowego sportowca - nie ma on swojej specjalnej nazwy, jest to po prostu Stanik Sportowy :) mam go już kilka miesięcy i myślę, że mogę opisać jego wady i zalety naprawdę rzetelnie.


Zdecydowanie zauroczył mnie kolor - fuksjowa lamówka i melanżowy wrzosowy materiał główny są przepiękne. Pepco ma w ofercie jeszcze inne kolory tego modelu; brzoskwinia, fuksja, turkus, bordo - przepiękne, przypominają mi kolory lizaków lodowych.



Materiał też jest ciekawy. Jest to elastyczna dzianina (?), która jednak naprawdę solidnie się trzyma - po 4 miesiącach użytkowania stanik się nie rozciągnął, i do tej pory czasem zakładając go przez głowę zostaję uwięziona przezeń. Zwija mi się pod pachami w pączuszka, jeśli nie złapię go za dolny brzeg przy wkładaniu, i weź tu zrób coś z nim, tak trzyma! Trochę to zabawne, zwłaszcza jeśli akurat mam turban z ręcznika na głowę i ręcznik ów wkręci się w stanik - ale dla mnie to świadczy o niezwykłej zupełnie ściśliwości stanika. Plusik.


Stanik - przód, na lewą stronę

Misek osobnych stanik jako taki nie ma, podobnie jak fiszbin - jednak w miejscu, w którym piersi powinny się znaleźć są dwa małe wgłębienia i dzianina jest lekko rzadsza, przez co biust rozciąga stanik tylko niewiele i tylko ta przednia 'dolinka' jest jakoś znaczniej maltretowana. Plusik.


Stanik ma strefy 'dziurkowane' - wierzchnia warstwa materiału ma perforowane miejsca, które jednak chyba nie mają większych zadań praktycznych, jest to raczej ozdoba. Bardzo zresztą sympatyczna i nienachalna. Domyślam się, że w założeniu te perforacje miały być wentylacją da biustu - ale jest ona kompletnie niepotrzebna, bo biust się w tym chomątku nie poci.


Co do podtrzymania - spokojnie mogę w nim podbiec do autobusu, wozić drewno w taczce i kopać szpadelkiem i nic mi się nie majta ani nie chlasta mnie po twarzy. Podejrzewam, że do jazdy konnej się ten stanik nie nadaje, ale na niewymagającą aktywność fizyczną jest zupełnie wystarczający. Biust jest skompresowany, przymurowany do klatki piersiowej, jednak specyficzna tkanina odprowadza wilgoć i biust mi się nie poci, co jest moją niesamowitą zmorą w większości staników, także fiszbinowanych.





 Pewnie chciałybyście, drogie Czytelniczki, żebym porównała z Shock Absorberem albo Panaszkiem Sport. Niestety żadnego nie nosiłam ani nie mierzyłam, więc nie bardzo mam jak. [EDIT 15.07.2016 Shocka przymierzyłam w swoim rozmiarze - szczerze? Wolę Pepcowca. Bauns jest bardzo porównywalny, z korzyścią w stronę sporciaka Pepco, ramiączka dużo przyjemniesze, i jest mi w nim dużo wygodniej. Shock Absorber mnie nie zauroczył sobą w żaden sposób] Bardzo podobają mi się szerokie ramiączka; nie zamieniają się w sznurki, nie wpijają, mogę w nim spać i wszystko jest na miejscu, nie uwiera, nie odciska się. Moje 65FF doskonale się w nim czuje i ten stanik obok Comeximowej Princess jest moim wygodniczkiem.

Pranie? Nie jest problemem. Stanik przeżywa wirowanie, przeżywa pranie w pralce, przeżywa detergent do ubrań sportowych. Nie kulkuje się, nie pruje, nie wygląda jak szmata do podłogi.

I uwaga uwaga - to cudo kosztuje w granicach 20 zł. Tak, dwudziestu nowych złotych polskich.

Ostateczna ocena - 5-. Minusik dodaję za to, że stanik ma tylko dwa rozmiary: S/M i L/XL. A gdzie M/L? Gdzie większe rozmiary?

[EDIT 05.06.2017 - Dziewczyny, znalazłam dwa staniki idealne! Jeśli szukacie miękkiego - walcie tutaj. Jeśli z fiszbinami - kilkajcie tu :)]


03.11.2015

Post w Biegu: Japończycy Nie Umieją W Bieliznę.




Ten filmik znalazłam w internecie w ramach próby przetrwania stanikowej suszy. Świadomość stanikowa autorki filmiku to jedno ("miseczka C i D to tak mniej więcej jak moja pięść"), ale te staniki... oczywiście rozmiary 75C, 70B, konstrukcja leży a estetyka (przynajmniej jak dla mnie) sprawia wrażenie, jakby projektowała je dziewięciolatka na etapie zachwytu Barbie.



Aubade - wbrew pozorom stonowana propozycja.




Te staniki to złe siostry Cleo. Te, które zamiast nauczyć się coś o estetyce wzięły kwas i włamały się do pasmanterii.